Woda

Bujda wodna

Producenci wód butelkowych nabijają nas w butelkę. Polacy wypijają rocznie prawie 77 l wody mineralnej, czyli ponad dwukrotnie więcej niż siedem, osiem lat temu. Spożywamy jej niewiele mniej niż na przykład Austriacy (82,5 l) oraz Szwajcarzy (85 l). ''Mineralna'' urosła do rangi mitycznej wody źródlanej, która najlepiej gasi pragnienie, dodaje zdrowia i przedłuża życie. Tak przynajmniej twierdzą jej producenci. Kłopot polega na tym, że nikomu nie udało się tego udowodnić.

Slogany reklamowe przekonują, że latem należy pić jak najwięcej wody butelkowanej, gdyż w przeciwnym razie grozi nam odwodnienie, ucierpi nasza wydolność i pogorszy się samopoczucie. Ale czy kiedykolwiek ktoś wykazał to w rzetelnych badaniach? Sprawdzili to dr Stanley Goldfarb i dr Dan Negoianu z University of Pennsylvania. I nie znaleźli badania potwierdzającego, że codziennie należy wypijać co najmniej dwa litry wody. Napisali o tym na łamach ''Clinical Journal of the American Society of Nephrology''.

Przewodnienie kontra odwodnienie W ciągu doby wydalamy przeciętnie 2,6 l wody, ale 250 ml płynów jest wytwarzanych w organizmie w trakcie procesów metabolicznych. Co najmniej 750 ml wchłaniamy z pokarmami. Bilans jest taki, że do zaspokojenia potrzeb organizmu wystarczy jeden, najwyżej półtora litra wody dziennie. Osoby zdrowe i nieodczuwające większego pragnienia nie muszą zatem wypijać 2-3 litrów, jak przekonują reklamy i poradniki. Więcej płynów, szczególnie podczas upałów, powinni wypijać jedynie sportowcy i osoby cierpiące na niektóre schorzenia, na przykład kamicę nerkową.

Z piciem wody nie powinni przesadzać zwolennicy joggingu. Dr Goldfarb uważa, że podczas biegów długodystansowych bardziej szkodliwe jest wypijanie zbyt dużych niż zbyt małych ilości płynów. Podaje przykład kobiety, która zmarła na skutek obrzęku mózgu, gdy w ciągu kilku minut wypiła znaczną ilość wody. Aby nie doszło do odwodnienia, wystarczy gasić pragnienie; nie trzeba pić ''na zapas''. Na ilość wypijanej wody powinny zwracać uwagę osoby starsze. Warto też dopilnować dzieci, gdyż nie mają one dostatecznie wykształconego poczucia pragnienia.

Dorośli nie muszą się obawiać nadmiernego pocenia. Podczas upałów organizm schładza się w ten sposób, ale wcale nie dochodzi wtedy do znacznego ubytku soli mineralnych, co mogło by rozregulować gospodarkę wodnoelektrolitową. - To nieprawdziwe stwierdzenie. Tracimy znacznie więcej wody niż soli. Zdecydowanie odradzam picie dosalanych płynów - mówi prof. Zbigniew Gaciong, szef Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Oszustwo mineralne Nie trzeba sięgać wyłącznie po wodę bogatą w sole mineralne. Tak jedynie twierdzą producenci wód mineralnych i ich poplecznicy. Wystarczy gasić pragnienie zwykłą wodą, nazywaną źródlaną. Dr Małgorzata Kozłowska Wojciechowska, przewodnicząca Rady Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka, zaleca wodę o niższej zawartości sodu, najlepiej nie przekraczającej 20 mg/l. Niektórym ekspertom nie przeszkadza to jednak w mąceniu ludziom w głowach. Tadeusz Wojtaszek na łamach portalu www.wodadlazdrowia.pl twierdzi, że ''nasze porażki na Euro 2008 spowodowane były tym, że nasi piłkarze pojeni byli w ramach sponsoringu zwykłą wodą źródlaną, żeby zarobić na reklamie''! Szkoda, że polscy piłkarze nie pili wody z kranu. Mo że ona mieć więcej minerałów niż butelkowana. Zależy to od jej źródła, a nie od tego, czy jest sprzedawana w butelkach. O ile można mieć zastrzeże nia do jakości wody wodociągowej w Warszawie, to już kranówka w Olsztynie pochodzi ze studni wierconych na głębokości do 320 m. Dobra woda wodociągowa jest też w Białymstoku i Żywcu. Nie zawsze za to dobra jest woda butelkowana. Zdarza ło się, że oferowane w sklepach wody mineralne były faktycznie ''mineralne'', ale pochodziły z wodociągu, a nie z cudownego źródła.

Lanie wody Często powtarza się, że należy pić więcej wody, bo dzięki temu z nerek są wypłukiwane szkodliwe substancje. To nieprawda. Picie większych ilości wody może częściowo chronić przed tworzeniem się złogów w nerkach. Nie chroni natomiast przed toksynami. ''Im więcej pijemy płynów, tym więcej wydalamy moczu, ale ilość zawartych w nim toksyn się nie zmienia'' - powiedział Reuters Health dr Goldfarb.

Nie łudźmy się, że picie wody uchroni skórę przed wysuszeniem. Alicja Kalińska, dyrektor centrum dietetycznego SetPoint, przekonuje, że odpowiednie i regularne nawadnianie skóry od wewnątrz sprawia, iż jest ona jędrna, gładka, zdrowa, dobrze od żywiona. Ciekawe, na jakiej podstawie tak twierdzi, bo Goldfarb i Negoianu nie znaleźli żadnych badań potwierdzających tę teorię. Do odżywiania wysuszonej skóry lepiej u żywać odpowiednich kremów.

Woda nie ma te ż właściwości odchudzających. Niektórzy zalecają spożywanie jej przed posiłkami, by ograniczyć ilość przyjmowanych pokarmów. Obojętnie jednak, ile jej wypijemy - woda nie pohamuje apetytu. Wypełni żołądek, ale zbyt szybko zostanie wchłaniana przez układ pokarmowy, by wywołać uczucie sytości. Nie pobudzi też organizmu do wydzielania hormonów wpływających na apetyt. Uzupełni jedynie niedobór płynów. Do tego właśnie służy.

Woda nie ma też właściwości leczniczych. W każdym razie nie pomaga na bóle głowy. Sugerowano, że odwodnienie może wywołać takie dolegliwości, a także zmęczenie i osłabienie. Jedna z ulotek reklamowych stwierdza, że 5 procentowy niedobór wody obniża wydolność fizyczną i psychiczną. Gdy się zwiększy do 10 proc., pojawią się bóle głowy, zaburzenia wydzielania śliny, rozdrażnienie i bezsenność. Odwodnienie sięgające 20 proc. powoduje obrzęk języka, niezdolność połykania śliny i zaburzenia świadomości. Owszem, mo że się to zdarzyć, ale raczej na pustyni. W klimacie umiarkowanym nawet w czasie upałów nic nam grozi.

Źródło: Wprost "Bujda wodna" Autor: Zbigniew Wojtasiński



 

 

Valid XHTML 1.0 Transitional

Search Engine Optimization