Woda

Cudowne ale zatrute

Sanepid stwierdził obecność bakterii coli w słynącym z cudów leśniowskim źródełku. - W każdej wodzie są jakieś bakterie - twierdzą ludzie i piją ją dalej

Według legendy źródło w Leśniowie wytrysnęło ponad sześć wieków temu. Wymodlił je Władysław Opolczyk, który tędy w 1382 roku podążał z orszakiem ku Jasnej Górze, wioząc zakonnikom niezwykły dar: cudowny obraz Matki Bożej. Krystalicznie czysta woda ocaliła wędrowców, bo trwała akurat potworna susza. Potem miała także ocalić wielu chorych, co żyjący w tym miejscu paulini skrzętnie notowali w klasztornych księgach.

Choć znana z cudownej mocy leśniowska woda podlega tym samym prawom co każda inna używana przez ludzi - jej czystość jest badana przez sanepid.

- W próbce pobranej 2 lipca stwierdziliśmy obecność bakterii coli - informuje Anna Tokarz, szefowa działu higieny komunalnej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Myszkowie. - Nie są to wielkie ilości, ale mogą się okazać szkodliwe dla zdrowia pijących wodę ludzi. W poniedziałek 7 lipca została więc wydana decyzja, w myśl której obok źródła w Leśniowie ma stanąć tablica informująca, że woda jest niezdatna do picia.

Wczoraj tablicy nie było. Witold Skabek z Myszkowa - jako jeden z wielu - czerpał wodę, obmywał nią twarz, oczy. - W każdej wodzie są jakieś bakterie - oceniał. - Nie mam zamiaru przestać jej pić.

Niektórzy twierdzą nawet, że opowieści o złym stanie leśniowskiej wody to zemsta za to, że klasztor Paulinów opowiedział się po stronie mieszkańców w ich walce z właścicielem pobliskiej działki, który wyrównując teren, zaczął na nią zwozić najróżniejsze odpady, także zawierające metale ciężkie. Tamte odpady i obecnie stwierdzone zanieczyszczenie wody nie mogą jednak mieć związku. Bakteria coli do wody mogła się dostać z szamb.

- Każdy ma w sobie bakterie coli - tłumaczy szef myszkowskiej stacji Marek Olenderek. Znajdują się one w ludzkich odchodach. Gdy jednak - np. z wodą - trafią do organizmu człowieka, mogą spowodować zaburzenia jelitowo-żołądkowe. Jak twierdzi Olenderek, leśniowskie źródło, jak wszystkie źródła w Polsce, jest własnością Skarbu Państwa. - Czyli tablice z ostrzeżeniem powinien ustawić Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych - twierdzi.

- My? - dziwi się Jerzy Łęgowik, szef częstochowskiej delegatury zarządu. My nie odpowiadamy za czystość wody. Niech tablicę stawia ten, kto zbudował punkt czerpalny wody w tym miejscu.

A zatem paulini? To na terenie ich klasztoru znajduje się źródło. Jak wylicza przeor o. Zbigniew Ptak, w dni powszednie klasztor odwiedza średnio kilkaset osób, w weekendy - nawet kilka tysięcy. Co najmniej połowa z nich czerpie wodę ze źródła.

- Nie wiem, czy wszyscy mieszkańcy okolicznych gospodarstw podłączyli swoje domy do kanalizacji. Podejrzewam, że nie wszyscy. Jak mieszkam w Leśniowie cztery lata, wozu do wywozu nieczystości z szamb nie widziałem ani razu. To może być wyjaśnienie zagadki, skąd bakterie w naszym źródle.

Klasztor wczoraj odwołał się od decyzji myszkowskiego sanepidu do sanepidu wojewódzkiego w Katowicach. - Chcemy też sprowadzić tu pracowników niezależnej stacji badawczej z Dąbrowy Górniczej, by sprawdzili, czy źródełko faktycznie jest zanieczyszczone. Myszkowski sanepid sam z siebie w poniedziałek zamierza sprawdzić stan wody. Wyniki badania powinny być znane w środę.

- Ale czy dla spokoju sumienia nie należało jednak postawić tablicy? - pytamy przeora. - A jaką mamy pewność, że i pół roku temu woda nie była zanieczyszczona? - odpowiada o. Ptak. - Rozmawialiśmy z pielgrzymami. Mówiliśmy, że woda może być zanieczyszczona. Odpowiadali, że i tak nie przestaną jej pić.

Źródło: Gazeta Wyborcza "Cudowne, ale brudne" Autor: DOROTA STEINHAGEN



 

 

Valid XHTML 1.0 Transitional

Search Engine Optimization