![]() |
|
Greenpeace chce, aby rzeki były czyste i osiągnęły standardy Unii Europejskiej Do Torunia dotarła tratwa ekologów, którzy prowadzą kampanię mającą poprawić stan polskich wód. Alarmują: w Wiśle są substancje niebezpieczne dla zdrowia i środowiska Tratwa Greenpeace wypłynęła z Krakowa w ramach akcji "Wisła nie jest ściekiem". Ekolodzy podążają z biegiem rzeki do Gdańska i wiozą ze sobą wystawę fotografii pokazujących zarówno piękno nadwiślańskiej przyrody, jak i stopień zdegradowania rzeki. Zbierają także podpisy pod petycją o działanie przywracające dobry stan wód w Polsce. Dotychczas podpisały ją prawie 4 tys. osób. Po zakończeniu rejsu pismo trafi na ręce premiera Donalda Tuska. W niedzielę ekolodzy zatrzymali się we Włocławku, a w środę dopłynęli do Torunia. Zdjęcia i tratwę można było oglądać na Bulwarze Filadelfijskim. - Płyniemy, aby poprawić stan polskich wód. Prowadziliśmy własne badania w dorzeczu Wisły, znamy też wyniki ekspertyz inspekcji ochrony środowiska. Wynika z nich, że z reguły mamy do czynienia z trzecią, czwartą albo piątą klasą czystości - mówi Łukasz Supergan, koordynator akcji. - Tymczasem zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej, tzw. ramową dyrektywą wodną, polskie wody do 2015 r. powinny osiągnąć dobry stan ekologiczny, czyli drugą klasę. - Czy trzeba wprowadzić nowe normy, czy też egzekwować te, które już są? - pytam. - W dorzeczu Wisły znaleźliśmy kilka zakładów przemysłowych oraz składowiska, które emitują substancje zakazane i nie ponoszą za to odpowiedzialności. Są też miejsca, gdzie emisja substancji niebezpiecznych przebiega zgodnie z literą prawa - wyjaśnia ekolog. - Z tego wynika, że trzeba zmieniać obecne przepisy i doprowadzić do takiej sytuacji, w której za kilka lat wylewanie niebezpiecznych substancji do rzek będzie całkowicie zakazane. Greenpeace zbadał wody w pobliżu, jego zdaniem, niebezpiecznych dla środowiska zakładów i składowisk. We Włocławku przy Anwilu znalazł polichlorowane bifenyle. - Odprowadzanie tych substancji jest zakazane. Jest to jeden z kilku przypadków, w których stwierdziliśmy, że firma, która spuszcza swoje ścieki do Wisły, łamie prawo. Kontaktowaliśmy się z zakładem, zapytaliśmy, co Anwil ma zamiar z tym zrobić. W tej chwili czekamy na wyznaczenie spotkania z przedstawicielami zarządu - mówi Supergan. Greenpeace nie wyklucza, że jeżeli Anwil będzie uchylał się od odpowiedzialności, zawiadomi prokuraturę i inspekcje ochrony środowiska. Anwil odpowiedział na zarzuty oświadczeniem opublikowanym na stronie internetowej. Czytamy w nim, że zakład "rzetelnie traktuje i wypełnia krajowe i europejskie wymogi prawne dotyczące ochrony środowiska, w tym oddziaływania działalności gospodarczej na środowisko wodne". Przedsiębiorstwo informuje, że w ostatnim dziesięcioleciu zmodernizowało infrastrukturę ściekową i zminimalizowało oddziaływanie na środowisko. Anwil zapewnia, że obszerną odpowiedź na zarzuty przekazał członkom Greenpeace podczas ich pobytu we Włocławku, jest też gotów przeprowadzić wraz z ekologami wspólne badania nad wpływem swojej działalności na Wisłę. Aktywiści zwracają uwagę, że chociaż w Toruniu nie ma przedsiębiorstw, które spuszczają do Wisły niebezpieczne substancje, stan rzeki w naszym mieście jest zły ze względu na ścieki spływające z Włocławka, Warszawy i zakładów na południu Polski. W czwartek rano ekolodzy wypłynęli z Torunia. Do Gdańska dotrą 22 sierpnia. Źródło: Gazeta Wyborcza "Greenpeace chce, aby rzeki były czyste i osiągnęły standardy Unii Europejskiej " Autor: TOMASZ CIECHOŃSKI |
|