Woda

Małże na straży czystej wody

Podłączone do komputera małże będą od poniedziałku badać czystość wody w Gryfinie. W przypadku każdego skażenia chemicznego wywołają alarm, a ujęcie wody zostanie odcięte.

Kłopoty ze skażoną wodą w Gryfinie i trudna komunikacja ze służbami sanitarnymi zmusiły burmistrza Gryfina do sięgnięcia po metody niekonwencjonalne. Zamówił oparty na małżach system monitoringu wody Symbio.

Symbio działa już w dziesięciu miastach Polski, m.in. w Żywcu, Andrychowie i Swarzędzu, ale też w Rosji i USA. Jest laureatem m.in. Złotego Medalu na POLEKO 2004 i godła "Teraz Polska" 2008. Burmistrz Gryfina wypatrzył go podczas tegorocznego pobytu na targach w Poznaniu. Wtedy jeszcze nie wiedział, że tak szybko będzie musiał z niego skorzystać. Jak działa system? Przy ujęciu wody montuje się pojemnik. - W pojemniku, przez który przepływa woda [zanim trafi do sieci - red.] znajduje się osiem małży - tłumaczy Sabina Czopik z poznańskiej firmy Prote, która opracowała system Symbio. - Małże żywią się substancjami pobieranymi z wody, którą przefiltrowują. Zamykają one muszle w momencie gdy wyczują skażenie.

Małże mają zamontowane czujniki rozwarcia podłączone do sterownika, a ten łączy się z komputerem. Jeżeli większość małży (przynajmniej pięć) zamknie się na czas dłuższy niż normalne reakcje małży, włącza się alarm: na ekranie komputera i dźwiękowo. Dodatkowo automatycznie wysyłany jest e-mail i SMS pod wprowadzone wcześniej adresy i numery.

- Pomiar odbywa się co sekundę, czyli 3 mln razy w ciągu roku. Daje to stały, 24-godzinny monitoring - mówi Sabina Czopik.

Choć system jest bezobsługowy, będzie nad nim czuwał pracownik dyżurujący przez całą dobę w "Tywie".

Dlaczego akurat małże? Bo są prostymi organizmami, szkodzi im dużo więcej substancji niż człowiekowi (żyją tylko w czystych wodach), prawie w ogóle się nie poruszają (ułatwia to obserwację) i ich reakcje są jednoznaczne. Reagują na nagłe skażenie, ale też na narastające powoli. Nie włączą alarmu, jeżeli zanieczyszczenie jest minimalne.

Z trzech gatunków małż występujących w Polsce (polskie małże są tańsze, poza tym badają środowisko zbliżone do tego, w którym przebywają "na wolności") twórcy systemu wybrali skójkę zaostrzoną (łac. unio tumidus) który żyje w polskich jeziorach.

- Odławiamy je w jednym z wielkopolskich jezior, którego zlewnię kontrolujemy i jesteśmy pewni, że jest czyste - zapewnia Sabina Czopik.

Mimo że wykorzystywane do kontroli wody małże mają ok. pięciu lat, a żyć mogą nawet do 30 lat, wymieniane są co trzy miesiące.

- Chodzi o to, żeby nie przyzwyczajały się do badanej wody, bo byłyby mniej skuteczne - tłumaczy Sabina Czopik. - Małże, które przestają "pracować" znaczymy i wrzucamy z powrotem do tego jeziora.

Wodociągi stosujące system Symbio są z niego zadowolone. W Żywcu działa od czterech lat. Jeszcze nie wywołał alarmu.

- Sprawdzaliśmy nawet, czy to nie kant i wpuściliśmy zanieczyszczenie do małży, które były wymieniane. Zadziałały natychmiast - mówi chcąca zachować anonimowość urzędniczka z Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Żywcu. W Gryfinie Symbio zacznie działać prawdopodobnie od poniedziałku.

- Właśnie remontujemy dla niego specjalne pomieszczenie. Małże reagują nawet na farbę, więc musimy czekać, aż wszystko będzie gotowe - zapewnia Rafał Mucha, prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w Gryfinie. - Chcemy w ten sposób zwiększyć poziom bezpieczeństwa mieszkańców i choć trochę odbudować ich zaufanie.

Symbio kosztuje 65 tys. zł - zapłaci Urząd Miasta w Gryfinie. Koszty eksploatacji - 3 tys. zł na kwartał będzie pokrywało Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych.

Symbio nie zastępuje badań laboratoryjnych, bo jedynie informuje, że woda jest skażona chemicznie, a nie podaje, czym. Nie informuje też o skażeniu bakteriologicznym, np. bakteriami coli. Poznańska firma dopiero nad tym pracuje. Takie małże będą badać wodę w Gryfinie i zaalarmują jak będzie skażona

Źródło: Gazeta Wyborcza "Małże na straży czystej wody " Autor: ANDRZEJ KULEJ



 

 

Valid XHTML 1.0 Transitional

Search Engine Optimization